|
|
|
Nareszcie Internet w Polsce nabiera rozpędu. Coraz ważniejsza dla większości internautów staje się aktualność przekazywanych Siecią informacji, dopracowana oprawa stron WWW, ich funkcjonalność oraz wykorzystanie interaktywnych możliwości jakie niesie ze sobą te nowe medium.
Internet przestaje być także zabawką dla polskich yuppies, coraz większą rolę odgrywa w pracy, edukacji, nauce, dystrybucji informacji oraz... pomocy.
Na żywo z Marsa
Największym naukowym wydarzeniem zeszłego półrocza było, bez wątpienia, lądowanie sondy Pathfinder na Marsie. I tu Internet po raz pierwszy wykazał swą wyższość nad dwoma polskimi "molochami" - Telewizją oraz Telekomunikacją. Aby zobaczyć na żywo to epokowe wydarzenie (reklamowane przez T&T jako jedyna transmisja w Europie) pozwoliłem sobie wymienić stary odbiornik telewizyjny na nowy, ażeby w prawdziwych kolorach, na dużym ekranie zobaczyć pierwsze obrazy z Marsa. Cóż, okazało się, że Telewizja Polska nawet przy ścisłej współpracy z Telekomunikacją Polską (co kilkakrotnie podkreślano podczas trwania nocnego programu) nie była w stanie zestawić połączenia z amerykańskim centrum sterowania lotem. Obraz rwał się, program zapychano zrealizowanymi "naprędce" wywiadami, rozmowami, a nawet, o zgrozo, marsjańską modą :). O interesujących mnie sprawach nie dowiedziałem się prawie nic.
Szybko przeskoczyłem na anglojęzyczne programy informacyjne dostępne w telewizji satelitarnej, równocześnie uruchomiłem mój komputer i podłączyłem się do Sieci. I nagle okazało się, że jestem w zupełnie innym świecie. Od razu miałem dostęp do umieszczonych na WWW pierwszych zdjęć z Marsa (nasza telewizja z trudem zaprezentowała nam jedno) wraz z informacjami na temat panujących na czerwonej planecie warunków, miejsca lądowania itd. Telewizja satelitarna co godzina przekazywała na żywo sprawozdania z konferencji prasowych z naukowcami sterującymi Pathfinderem. To dopiero była kopalnia informacji. Cóż, po raz kolejny dałem się złapać na lep wszechobecnej reklamy. Na szczęście dysponowałem alternatywnymi źródłami wiarygodnych, pełnych i aktualnych informacji.
Na ratunek Powodzianom
Kolejnym, potwierdzającym regułę przykładem jest błyskawiczna reakcja krajowej społeczności użytkowników Internetu na największą klęskę żywiołową w ostatnim dwudziestoleciu - Powódź. Sieć stanowiąca przecież także wspólnotę ludzką, nie związana biurokracją, problemami finansowymi oraz wahaniami decydentów zareagowała błyskawicznie (i to bez charakterystycznego dla innych mediów upajania się tematem). W Internecie utworzono szereg baz danych przeznaczonych dla osób poszukujących informacji o bliskich, stworzono mapy zalanych rejonów, przekazywano informacje o stanie dróg i pogodzie (www.powodz.pl. oraz www.sonik.com.pl./krapkowice/powodz/), popularne serwisy WWW namawiały do przekazywania darowizn, udzielania pomocy na rzecz nieszczęsnych poszkodowanych, IRC było najszybszą metodą uzyskiwania informacji z zagrożonych terenów. Dzięki decentralizacji oraz innej specyfiki sieci bardzo przydatna podczas klęski okazała się także telefonia komórkowa.
Oczywiście możemy bagatelizować użyteczność Internetu w wypadku klęski żywiołowej, która niszczy kable telefoniczne oraz uszkadza krajowy system łączności. Niedowiarki twierdzą, że Sieć nic w takim wypadku nie pomoże. Tym osobom chciałbym przypomnieć, że pierwowzór Internetu stworzony został w celach militarnych. Podstawowym jego założeniem (tworzony był na wypadek wybuchu wojny atomowej) była decentralizacja przepływu informacji oraz możliwość transmisji danych nawet w wypadku zniszczenia znacznej części połączeń telekomunikacyjnych.
Jak widać medium XXI wieku coraz silniej depcze po piętach tradycyjnym systemom informacji - telewizji i telekomunikacji. Jak potoczy się dalej konkurencja starego z nowym zobaczymy... już niedługo.
|
CYBER 2/97 |
|
|