 Dziękuję, chyba nie skorzystam
W Internecie, oprócz lekkiej i przyjemniej erotyki, możemy znaleźć nieco mniej smakowite rzeczy, czyli tzw. hardcore porno. Anonimowość, jaką daje nam sieć, zapewnia możliwość prawie "bezpiecznego" i niemal nie ograniczonego przeglądania zbiorów danych o tematyce pornograficznej (piszemy "bezpiecznego, albowiem nawet połączenia przez 0-20 21 22 są rejestrowane i można je zlokalizować w razie potrzeby).
Płacić czy nie płacić?
Większą część stron WWW, gdzie można znaleźć materiały pornograficzne, stanowią serwery komercyjne. Za drobną opłatą w granicach 5-10 USD za miesiąc, 25-50 USD za rok, 100-150 USD dożywotnio, oferują one zakup klucza dostępu (access key) do zawartości serwisów. Realizowane jest to przeważnie poprzez podanie identyfikatora i hasła (rzadziej jest stosowane zabezpieczenie, polegające na przesłaniu specjalnego pliku). Jeżeli zdecydujemy się na zakup klucza, musimy dysponować kartą kredytową, ponieważ jest ona praktycznie jedynym ogólnoświatowym środkiem płatniczym honorowanym w cyberprzestrzeni.
W zależności od wysokości płaconego abonamentu, użytkownik uzyskuje dostęp do konkretnego rodzaju plików (na niektórych serwerach wykupuje się dodatkowo specjalne tematyczne działy). Strony te są lepiej zorganizowanie od bezpłatnych. Ich zasoby są olbrzymie, zaś tematyka dotyczy chyba wszystkich zagadnień związanych z erotyką w każdej postaci (skanowane zdjęcia, filmy, przedstawienia na żywo, kanały do pogaduszek, wysyłkową sprzedaż artykułów erotycznych). Podział tematyczny w znacznym stopniu ułatwia odnalezienie poszukiwanych konkretnych typów zasobów. Na tego typu stronach WWW - poza zwykłymi erotycznymi "obrazkami" - można znaleźć także zdjęcia przedstawiające różne zboczenia: zdjęcia nagich nastolatek czy wręcz dzieci (tzw. teens, pre-teens - brr! wyjątkowo niesmaczne), sceny współżycia z zwierzętami (tzw. bestiality, animal-sex), samookaleczenia, koprofilię, jak również coś dla szczególnie "wyrafinowanych znawców", np. zdjęcia z operacji obrzezania.
W związku z tego typu tematyką od razu nasuwa się wniosek związany z internacjonalizmem Internetu. Ponieważ sieć jest medium międzynarodowym, nie znającym granic, pojawia się po porostu problem odpowiedzialności karnej. Na przykład w Polsce rozpowszechnianie pornografii związanej z zoofilią jest surowo zabronione, za to w Szwecji jest to "proceder" jak najbardziej legalny.
Czy jesteś dorosły?
Stosunkowo znany wśród internautów serwis "Adult Key" miał z założenia uniemożliwić naszym pociechom dostęp do "nieodpowiednich" materiałów w Internecie, lecz w praktyce wygląda to nieco inaczej. Adult Key to firma zajmująca się zabezpieczaniem stron pornograficznych. Za miesięczną opłatą, wynoszącą 0,83 USD, możemy założyć własne hasło dostępu na http://www.adultkey.com. Rozwiązanie to jest o tyle praktyczne, że zamiast sterty oddzielnych kluczy do poszczególnych serwerów, mamy jeden do naprawdę dużej liczby usług, akceptujących go. Istnieje więcej firm podobnych do Adult Key, jednakże po szczegóły zapraszamy do zawartego w tym numerze artykułu o zabezpieczeniach przed dostępem.
Przyjemność za darmo
Oprócz komercyjnych stron nastawionych przede wszystkim na działalność dochodową, w sieci można znaleźć serwisy bezpłatne, także zawierające zdjęcia o tematyce pornograficznej. Przeważnie udostępniają one kilka zdjęć za darmo (niekiedy z rozmazanym obrazem intymnych części ciała). Po dalsze autorzy odsyłają nas jednak do witryn komercyjnych. W Internecie możemy też trafić na prywatne strony WWW, udostępniające swoje zasoby całkowicie bezpłatnie. Zakres tematyczny tych serwerów nie jest może tak szeroki, jak stron komercyjnych, lecz jakością zdjęć w niczym one nie ustępują usługom płatnym. Czasem znajdą się serwery za darmo udostępniające skrajnie niesmaczne zdjęcia, lecz ich żywot jest zazwyczaj krótki. Przykładem może być Defecation Vacation http://www.defvac.com - już nie istniejący serwis, gdzie oprócz erotyki można było znaleźć także zdjęcia z sekcji zwłok, fotografie rozebranych kobiet w podeszłym wieku itp.
Gdzie to wszystko znaleźć?
Aby trafić na strony poświęcone ostrej pornografii, nie trzeba zbytnio się wysilać. Wystarczy wprowadzić do jednej z wyszukiwarek sieciowych (patrz CYBER nr 6) hasło definiujące odmianę seksu (anal, oral, bondage itp.) czy też najpopularniejsze słowa kluczowe określające tego typu strony (sex, x-rated, xxx, free porno, free sex), by uzyskać co najmniej kilkadziesiąt - jeśli nie kilkaset, a nawet kilka tysięcy - adresów. Nie należy od razu popadać w euforię. Wyszukiwarki znajdują dużą liczbę odnośników do takich stron, lecz przeważnie większość spośród podanych adresów kieruje nas w to samo miejsce. Duża część z nich to serwery płatne, inne z kolei są "klasyczną podpuchą" dla poszukiwaczy. Wabią one niczego nie podejrzewających amatorów darmowych uciech reklamami w stylu "100% free porno", "hard free sex", a jedyne, co na nich znajdziemy, to licznik informujący, że jesteśmy n-tym poszukiwaczem mocnych wrażeń korzystającym z sieci. Poza tym na tego typu serwisach WWW znajduje się przeważnie adres poczty elektronicznej, dzięki któremu możemy przesłać "pozdrowienia" autorowi strony (nie muszę chyba wspominać, że listy wysyłane przez tak perfidnie "wyprowadzonych w pole" internautów nie należą do przyjaznych, szczególnie w przypadku gdy surfuje się za pośrednictwem modemu).
Nie samym WWW człowiek żyje
Pornografię, oprócz stron WWW, możemy też łatwo znaleźć w tzw. newsach (Usenet) lub na IRC. W Usenecie mamy możliwość podłączenia się do wybranych grup tematycznych, a jest ich naprawdę sporo (po szczegóły odsyłamy do artykułu konkretnie omawiającego ten typ usług internetowych). W zasadzie nie ma sensu podpinać się od razu do większej liczby grup, zamiast tego, lepiej zorientować się w treści każdej z nich i wybrać najciekawsze. Nie zawsze jednak dostaniemy to, czego chcemy, większa część listów odbiega bowiem od rzeczywistego tematu konferencji (są to zwykle reklamy stron komercyjnych, poznać je można po temacie w stylu "free XXXX girls!!!!"). Jeżeli podłączamy się do Usenetu tylko po to, aby mieć dostęp do skanowanych zdjęć, warto zainstalować specjalne oprogramowanie (opisane również w jednym z kolejnych artykułów), które automatycznie przegląda wybrane grupy, wyszukując w nich i dekodując pliki graficzne, a następnie zachowując je we wcześniej zdefiniowanym katalogu.
Innym źródłem materiałów pornograficznych jest IRC. Po wejściu na odpowiedni kanał, możemy odbierać materiały oferowane przez uczestników. Kanały te charakteryzują się zazwyczaj nazwami z dużą liczbą wykrzykników na początku nazwy (tak aby znajdowały się jako pierwsze na liście kanałów). Na niektórych działają boty (roboty) zwane fserve, czyli poświęcone wymianie plików graficznych, na innych zaś reklamują się tymczasowe serwisy FTP (uruchamiane przez użytkownika przy połączeniu komutowanym i działające na danym IP tylko przez pewien czas). We wszystkich tego typu serwerach obowiązuje zasada - za jeden plik podesłany przydzielane są tzw. kredyty, by móc pobrać z serwera inne pliki.
Wszystko w jednym
Co więc tak naprawdę można znaleźć w Internecie? Jak widać, zarówno erotykę w dobrym stylu, jak i ohydne wręcz wynaturzenia. Oprócz statycznych zdjęć, możemy trafić na pliki audio, zawierające np. jęki dziewcząt przeżywających orgazm, animacje (głównie MPEG), obrazy z kamery umieszczonej w kabinie peep-show (tu zalecany jest szybki transfer, bo na modemie 14,4 Kbps traci to cały urok), opowiadania erotyczne (przeważnie w języku angielskim i niemieckim). Sieć daje nam też możliwość uczestniczenia w pikantnych rozmowach z dziewczyną (choć nigdy nie wiadomo, kto w rzeczywistości jest po drugiej stronie kabla). Jeżeli jednak ktoś lubi podziwiać piękno ludzkiego ciała i nie chce "na zawsze" zrazić się do seksu, niech na wstępie odwiedzi coś lżejszego - np. moją ulubioną stronę Playboya czy takową grupę w Usenecie. Nadmiaru silnych wrażeń radziłbym raczej unikać.
Sławek Szuścicki slawekx@polbox.com
|