8 lutego 1999 r., www.thestandard.com
Rozterki 1 września i 1 października są jak wynika z lektury lutowego numeru IS - wyłącznie polską specjalnością. Kolejki studentów i uczniów w księgarniach, listy społeczne na jedyny dostępny w uniwersyteckiej czytelni egzemplarz wykładu Chomskyego bądź Janion i wysyp szczęk na ulicach z egzemplarzami podręczników szkolnych to zjawiska nieznane za oceanem. Wśród internetowych księgarzy prym wiedzie River Grove, należąca do wydawniczego giganta Folleta z 585 księgarniami na terenie campusów amerykańskich i niedawno uruchomioną stroną WWW eFollet.com. Sama kampania reklamowa sklepu internetowego Folleta kosztowała 10 mln USD, czyli tyle, ile Polkomtel i Polska Telefonia Komórkowa wydały na przekonanie Polaków do komórek. Również od nowego roku Barnes & Noble rozpoczął namawianie żaków do wizyty w nowootwartym sklepie Textbooks.com. Inaczej zachowali się właściciele VarsityBooks.com, którzy wyrzuceni z jednego z campusów za namową księgarni Folleta, zapowiedzieli najazdy na konkurencyjne księgarnie w innych ośrodkach uniwersyteckich. Studenci kupują książki za namową kolegów, których o zakupie informują e-mailem. Kiedy rozpoczęliśmy akcje reklamowe w 8 kalifornijskich szkołach, otrzymaliśmy od nich zaledwie 30% zamówień. Reszta pochodziła spoza Kalifornii mówi dziennikarzom IS Matt Johnson z księgarni BigWords.com. |